Chińska turystyka strzelecka

Coraz więcej obywateli Chin odwiedza Stany Zjednoczone, aby poćwiczyć strzelanie. Pokonywanie tak długiego dystansu na strzelnicę wydaje się dziwne, jednak Chińczyków to nie odstrasza. Zdaniem Dicksona Wonga, strzelca wyborowego i pasjonata broni, dziesiątki tysięcy Chińczyków rocznie decydują się na podróż do Stanów, aby doświadczyć „kultury związanej z bronią”. Biznes „turystyki strzeleckiej” kwitnie za sprawą liberalnych przepisów obowiązujących w USA i jednocześnie ostrych przepisów w innych krajach. Tak na przykład Honolulu stało się mekką dla Japończyków.

Wong ma sklep w Pekinie oferujący odzież kamuflażową, kabury oraz T-shirty z cytatami z amerykańskiej Drugiej Poprawki do Konstytucji. Nie można tam jednak kupić broni, gdyż w Chinach jej produkcja dla celów prywatnych jak i prywatne posiadanie jest nielegalne. Choć przepisy ograniczające dostęp do broni w Chinach pochodzą z 3 wieku przed Chrystusem, państwo to zalane było bronią w momencie przejęcia władzy przez komunistów w 1949 roku. Broń ta, używana przez Chińczyków zarówno w wojnie z Japonią jak i w wojnie domowej, została skonfiskowana przez komunistów, którzy zezwolili jednak na posiadanie broni rolnikom do polowań. Kolejne obostrzenia były dość powszechnie ignorowane aż do wydarzeń na Placu Tienanmen w 1989 roku, które doprowadziły do zmian w przepisach i w konsekwencji zakazu posiadania broni wprowadzonego w 1996 roku. Za posiadanie broni grozi obecnie do 7 lat więzienia. Pomimo to, a może właśnie dlatego, gwałtownie rośnie sprzedaż replik, zaś strony internetowe zajmujące się tematyką broni cieszą się coraz większą popularnością. Zakaz posiadania broni dotyczy także wiatrówek i zdarzają się wyroki za ich posiadanie, np. w kolekcji zebranej jeszcze przed wprowadzeniem zakazu.

Oficjalne stanowisko władz głosi, że celem zakazu jest bezpieczeństwo publiczne. Krytycy twierdzą jednak, że prawdziwy powód to uniemożliwienie obywatelom zbrojnego oporu przed władzą, która ma szerokie możliwości prawne w odbieraniu prywatnej własności. Broń pozostaje w rękach kryminalnego podziemia, szczególnie tego związanego z handlem narkotykami na południu Chin.

Jak na ironię, państwo chińskie jest jednym z wiodących na świecie producentów broni krótkiej. Państwowe firmy produkujące broń mogą być zainteresowane w podsycaniu zainteresowania bronią. Posiadają własne strzelnice i publikują czasopisma o tematyce strzeleckiej.

Han Weitian, 33-latek z Pekinu odwiedził w zeszłym roku strzelnicę Wonga na Florydzie i opublikował w mediach społecznościowych zdjęcia, na których strzela z broni automatycznej. „Na chińskich strzelnicach broń jest przymocowana do podłoża”, powiedział. „Tutaj czułem się wolny, to było prawdziwe strzelanie”.

(źródło usatoday.com opracowanie Paweł Machała)

Dodaj komentarz