Interpelacja w sprawie broni alarmowej o średnicy przewodu lufy do 6 mm

Interpelacja nr 10777 do ministra spraw wewnętrznych i administracji w sprawie sprzedaży i posiadania broni alarmowej o średnicy przewodu lufy do 6 mm

Zgłaszający: Grzegorz Puda Data wpływu: 02-03-2017

Przedsiębiorcy oraz miłośnicy broni od kilku lat mają problemy związane z zakupem i posiadaniem broni alarmowej o średnicy przewodu lufy do 6 mm na amunicję 9 mm P.A.K., która zgodnie z ustawą o broni i amunicji jest w Polsce bronią niewymagającą pozwolenia. Jednak wskutek różnych, a nawet sprzecznych interpretacji przepisów prawa przez organy władzy sądowniczej, prokuratury czy Policji – posiadacze i sprzedawcy tego typu broni mają spore problemy natury prawnej.

Ustawa o broni i amunicji (art. 11) mówi wyraźnie, że pozwolenia na broń nie wymaga się w przypadku posiadania broni alarmowej o kalibrze do 6 mm. Mówimy tu oczywiście o kalibrze lufy, a nie kalibrze naboju, bo takie rozumienie pojęcia kalibru broni funkcjonuje w polskim prawodawstwie.

Dzięki odpowiedniemu przewężeniu kaliber lufy w pistoletach alarmowych na amunicję 9 mm P.A.K. nie przekracza 6 mm, a specjalna konstrukcja dodatkowo wyklucza użycie amunicji innej niż wkłady hukowe, co powinno przesądzać o zakwalifikowaniu broni jako alarmowej niewymagającej rejestracji ani pozwolenia. Sprzedawcy tego rodzaju broni dysponują stosownymi opiniami MSWiA, Instytutu Mechaniki Precyzyjnej czy nawet opiniami biegłych sądowych z zakresu broni i amunicji.

Mimo powyższych faktów Centralne Laboratorium Kryminalistyczne Policji wydało własną opinię, na podstawie której praktycznie z dnia na dzień funkcjonariusze wydziałów kryminalnych Policji w niektórych częściach kraju zaczęli ścigać posiadaczy broni alarmowej jak niebezpiecznych przestępców posiadających broń bez zezwolenia. Sprawa stała się poważna, bo w polskim prawodawstwie grozi za to 8 lat więzienia. Absurdem jest, że wydziały kryminalne, mające na swoich barkach dochodzenia w bardzo poważnych przestępstwach, tracą czas i marnotrawią fundusze przeznaczone na ściganie groźnych przestępców, uganiając się za obywatelami, którzy zakupili broń alarmową w dobrej wierze i nie stanowią dla nikogo zagrożenia.

Problem nie dotyczy jednak tylko osób, które legalnie zakupiły broń i często nie mają świadomości, że w wyniku jednej opinii stały się potencjalnymi przestępcami. Problem dotyczy także przedsiębiorców, których interesy zostały poważnie naruszone.

Wspomniany problem dobrze ukazuje przykład przedsiębiorcy, który prowadził działalność w zakresie sprzedaży broni, posiadając od 2011 roku pisemne zaświadczenie z Departamentu Zezwoleń i Koncesji Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, iż na broń alarmową o średnicy lufy do 6 mm nie jest wymagane pozwolenie. Jednak Komenda Główna Policji na podstawie jednej opinii CLKP (które nie jest instytucją uprawnioną do interpretacji przepisów prawa) stwierdziła, że nagle nie jest to już broń alarmowa o kalibrze 6 mm a broń gazowa o kalibrze 9 mm (której posiadanie wymaga rejestracji i zezwolenia). Komunikat z Komendy Głównej został przekazany do jednostek Policji, które umieściły go na stronach internetowych. W następstwie tego potencjalni kupcy przestraszyli się konsekwencji prawnych i drastycznie spadła sprzedaż produktu. Sprzedawca zdecydował się na wystąpienie do sądu z żądaniem nakazania Policji wystosowania stosownego oświadczenia – że nie jest prawdą rozpowszechniana dotychczas informacja, że pistolety wprowadzane do obrotu jako broń alarmowa kal. 6 mm są bronią gazową o kalibrze 9 mm. Sąd I instancji powództwo oddalił, wychodząc z założenia, iż nie doszło do naruszenia dóbr osobistych sprzedawcy broni. Powód skutecznie apelował od niekorzystnego wyroku – sąd II instancji przychylił się do jego zarzutów, uchylając zaskarżony wyrok i przekazując sprawę do ponownego rozpatrzenia.

Opublikowany na stronie internetowej KGP komunikat, którego adresatami byli potencjalni nabywcy broni, czyli osoby ogólnie zorientowane co do stanu prawnego i wymogów uzyskania pozwolenia na poszczególne rodzaje broni, mógł być odebrany jako informacja, że sprzedawca wprowadza do obrotu pistolet, fałszywie twierdząc, że nie jest na jego posiadanie wymagane pozwolenie. Zatem w powszechnym odbiorze rozpowszechniana informacja była dla przedsiębiorcy zniesławiająca, podważała jego zaufanie, a przez to godziła w jego dobre imię. Zdaniem sądu II instancji wadliwy był także pogląd o braku bezprawności działania Policji. Przepisy ustawy o wykonywaniu działalności gospodarczej w zakresie wytwarzania i obrotu materiałami wybuchowymi, bronią, amunicją oraz wyrobami i technologią o przeznaczeniu wojskowym lub policyjnym nie dają bowiem policji uprawnień w zakresie kontroli podmiotów prowadzących koncesjonowany obrót bronią (uprawnienie to przysługuje organowi koncesyjnemu oraz komendantom wojewódzkim Policji).

Sąd Rejonowy w Częstochowie uznał, że opinie Komendy Głównej Policji są jedynie wyrażeniem poglądów i nie dają policjantom podstaw, by działać wbrew ustawie o broni i amunicji. Taka decyzja sądu powinna teoretycznie oznaczać, że właściciele pistoletów alarmowych mogą spać spokojnie. Niestety w dalszym ciągu tak nie jest.

W maju 2014 roku prokuratura w Częstochowie na podstawie przedstawionych przez importera broni certyfikatów wydanych przez jednostki badawcze oraz na podstawie opinii biegłego sądowego umorzyła śledztwo w sprawie sprzedaży broni alarmowej bez zezwolenia, wskazując na brak znamion czynu zabronionego. Komenda Wojewódzka Policji w Katowicach co prawda złożyła zażalenie na to postanowienie, ale zostało ono ostatecznie oddalone przez Sąd Rejonowy w Częstochowie. W konsekwencji podobne sprawy prowadzone przez prokuratury z innych regionów kraju zaczęły być umarzane. Zdarzają się jednak w dalszym ciągu prokuratorzy, którzy kierują w podobnych sprawach akty oskarżenia, a co gorsza funkcjonariusze wydziałów kryminalnych komend wojewódzkich Policji w dalszym stopniu nachodzą obywateli i bezprawnie konfiskują im broń alarmową.

Prawo powinno jednoznacznie wskazywać, iż posiadanie tego rodzaju broni jest w Polsce dopuszczalne. Natomiast przykładów sprzecznych interpretacji obowiązujących przepisów jest wiele. Posiadacze broni alarmowej, którzy niestety mieli już do czynienia z organami ścigania i sądami zwracają uwagę, że w identycznych sprawach w zależności od województwa jedne wydziały kryminalne wszczynają postępowania a w innych nie. Podobnie prokuratury w zależności od rejonu umarzają postępowania lub nie. Panuje w tym zakresie szeroko rozumiany chaos, a obywatele i przedsiębiorcy nie wiedzą, czego mogą się spodziewać po organach aparatu państwowego. Taki stan musi się jak najszybciej zakończyć, bo podważa autorytet państwa. Tak poważna sprawa, która zahacza o nielegalny handel i posiadanie broni nie może tkwić dalej w takim stanie. Należy dać w końcu posiadaczom broni alarmowej i jej sprzedawcom jasny sygnał, że prawo stoi po stronie obywatela, a nie czyni z niego potencjalnego przestępcę.

Warto zauważyć, że broń alarmowa nie stanowi bezpośredniego zagrożenia dla życia ludzkiego, gdyż nie da się z niej wystrzelić żadnego materiału miotającego. Na marginesie zwracam uwagę, że w Polsce bez ograniczeń można posiadać broń czarnoprochową, w której dochodzi przecież do wystrzelenia pocisku. Mimo to nie odnotowuje się przestępstw z użyciem tego rodzaju broni.

Wobec powyższego proszę o odpowiedź na pytanie:

Czy ministerstwo przeanalizuje możliwości nowelizacji przepisów, które dotyczą problemu sprzedaży i posiadania broni alarmowej o kalibrze 6 mm na amunicję 9 mm P.A.K. w taki sposób, aby nie dawać organom ścigania, sądom i innym organom administracji państwowej pola do sprzecznych ze sobą interpretacji prawa?

Grzegorz Puda

Jedno przemyślenie nt. „Interpelacja w sprawie broni alarmowej o średnicy przewodu lufy do 6 mm


  1. Siekierą też można zabić a n nią pozwolenia nie potrzeba.No chyba że za chwilę będzie trzeba.Mamy jeszcze kosy,widły,szpadle itp.Niech i tego zabronią! To będziemy pracować drewnianymi narzędziami.

Dodaj komentarz